Kuba byl u nas już kolejny raz,ale tym razem była u nas również moja koleżanka. Szczerze bałam się ze ona zacznie do niego zarywac, a kiedy patrzylam na nią widziałam ze caly czas spogląda na niego,automatycznie zaczynalam się denerwować choć nie do końca wiedziałam czemu. Postanowiłam więc ogarnąć się i dobrze się bawić.
Kiedy Kuba musial już iść spytał
-odprowadzi mnie ktoś??
Na co wszyscy odpowiedzieli chórem nie
-no dzięki
Kiedy szedł do przedpokoju uznalam ze no zaryzykuję i go odprowadze
-poczekaj ja cię odprowadze
-wiedziałem-powiedział odwracajac się z wielkim uśmiechem na twarzy ukazując równocześnie swoje słodkie doleczki
-Okej chodź już
-Okej nara wysoki
-pa Robert.nie długo wrócę
Kiedy wyszliśmy najpierw szliśmy spokojnie a potem nagle Kuba zaczął mnie gonić a ze były wakacje i dość wczesna pora,a my szliśmy kolo nie zbyt uczeszczanej ulicy przebiegalam przez nią chcąc uniknąć zlapania. Niestety nie udało się w końcu mnie złapał. Byliśmy już za torami,i zauważyliśmy plac budowy więc weszliśmy na niego ale serio normalnie płace budowy są odgrodzone i jakby nie chcieli żeby ludzie tam wchodzili to ten też byl by odgrodzony czymś. Niestety poprzedniego dnia padało o czym świadczyła miękka ziemia i błoto. Kiedy gonilam Kubę moj but utknął w błocie kiedy powiedziałam Kubie ze mój but tam utknął,myślałam ze on zaraz zejdzie ze smiechu,ale dzielnie poszedł po niego.
Kiedy już miał mi,go dać rzucił go za siebie na co ja powiedziałam ze go nie nawidze i sama poszłam po buta co spotkało się z ponownym śmiechem. Kiedy miałam buta poszliśmy dalej,po pewnym czasie pożegnaliśmy się a ja jeszcze długo po tym całym wydarzeniu pamietalam o tym aż do dziś,co jest bardzo zabawne ze pomimo tego,to zdarzenie dalej mnie bawi. Gdy wróciłam a moj brat spojrzał na mojego buta w błocie zaczął się śmiać, co ja skwitowalam środkowym palcem i poszłam wyczyścić buty. Wieczorem poszłam spać wciąż pamiętając jego melodyjny i tak przyjemny dla ucha śmiech i głos.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz