Dzisiaj jest 1 września. Tak dobrze myślicie dzisiaj wracam do szkoły,ale nie byle jakiej klasy w tym roku kończę podstawówkę. To super rok ubralam spódnice białą bluzkę wzięłam w torebkę spakowalam długopis i zeszyt żeby zapisać plan lekcji klucze i wyszłam. Po godzinie udało mi się w końcu wrócić do domu. Hmm dziwne mój brat powinien już być,ale co tam. Wzięłam swoje rzeczy i poszłam do łazienki się przebrać. Kiedy już godzinę siedzialam w domu moj brat wszedl z Kubą.
-hej kuba...Robert!czemu dopiero teraz przyszedles??
-bo Kuba był się przebrać a potem od razu przyszliśmy tutaj
-oj nie krzycz na niego
-Kuba nie wtrącaj się
-uspokój się proszę
-dobra,ale następnym razem niech on łaskawie uprzedzi
Wyszłam z przedpokoju w kiepskim humorze,nie dość ze właśnie rozpoczął się rok szkolny to jeszcze moj brat mnie wkurza. Ehh jak on mnie czasem wkurza,ale to,rodzeństwo czeka ja się spodziewałam.
-dobra to co dziś robimy??
-gramy
-serio Robert?? Znowu??
-jak nie chcecie to nie grajcie,ja będę grał
-dobra Kuba lepsze to niż nudzić się
I tak zlecial nam kolejny dzień siedzieliśmy gadalismy i,graliśmy nie wiele się zmieniało, Kuba do nas przychodził gadalismy,graliśmy wyglupialismy się. Raz nawet bawilismy się wchowanego. Dni mijały mi szybko i pomimo dopiero co rozpoczętego roku szkolnego ja już chciałam koniec i gimnazjum. Ale coz życie chyba chcę mi zrobić na złość i jednak czas leci wolno bo mamy zaledwie 12 września a ja czekam na 26 czerwca. Monotonia już się zaczęła pokazywać. Zaczęło się od tego,ze znów ta sama klasa ci sami ludzie,te same korytarze. Tak naprawdę dopiero teraz uswiadamiam sobie jak będę tęsknić za tymi murami,nauczycielami,za tym jakie tu wspomnienia przeżyłam i ze to nie wróci. Wróciłam do domu, wrzesień jedyny miesiąc w którym,odrabiam pracę domowe. Wzięłam polski matme i,historię i odrobilam pracę domową. Odlozylam książki,spakowalam plecak i czekałam az moj brat wróci. Kiedy w końcu się pojawił zrobiliśmy obiad,zjedlismy i poszliśmy do pokoju każde zajęło się swoimi sprawami. Wieczorem znów myślałam o Kubie o tym jak długo uda mi się z nim utrzymać kontakt. Z tymi przemyśleniami odplynelam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz